poniedziałek, 15 czerwca 2015

Polskie stocznie rosną w siłę

Kondycja przemysłu stoczniowego jest bardzo dobra. Produkujemy jednostki takiej klasy, jaką na rynku samochodów mają mercedesy - ocenia Jerzy Czuczman, dyrektor biura Związku Pracodawców Forum Okrętowego, które skupia 61 firm, głównie prywatnych, o rocznej sprzedaży 5 mld zł.

Po sześciu latach od krachu zatrudnienie w przemyśle stoczniowym wzrosło z 23 tys. do 32 tys. osób. Rosną produkcja i sprzedaż, firmy zawierają już kontrakty nawet na rok 2017. Przyczyn prosperity jest wiele, ale wspólny mianownik jest taki, że polski przemysł stoczniowy to w większości firmy zorganizowane i zarządzane na wzór europejski. Nie produkują dużych, prostych jednostek, na których z racji silnej konkurencji np. z Chin trudno zarobić. Sprzedają mniejsze, lecz droższe jednostki specjalistyczne.

- Zrobiliśmy ogromny skok technologiczny - mówi Czuczman. Pytany o 5 mld zł obrotów dodaje: - Cały sektor, jeśli wliczymy do niego dostawców zagranicznych stoczni, notuje nawet dwukrotnie wyższe obroty.


fot.dziennikbałtycki



Czuczman podkreśla, że dawniej nasze stocznie były "zbyt ciepło ubrane", niemal wszystko wykonywały same. Ten model się zmienił, stocznie stały się montowniami, współpracują z kooperantami. Jeszcze większe znaczenie ma zmiana profilu produkcji. - Kiedyś gdy w Stoczni Gdynia przeliczaliśmy wartość jednostek, wychodziło, że za kilogram kontenerowca odbiorcy płacili 3,50 dol., a kilogram małego fiata kosztował 5 dol. Dziś robimy jednostki po 10-20 euro za kilo i jeśli porównamy cenę z samochodami, to okaże się, że blisko nam do mercedesa klasy C, 20 euro za kilogram.

Grupa Remontowa Holding nie tylko poradziła sobie z opcjami walutowymi, lecz także stała się znaczącym producentem w skali europejskiej. Holding skupia 25 firm, z których najważniejsze są dwie stocznie - Remontowa SA oraz Remontowa Shipbuilding SA. W 2014 r. miały sprzedaż blisko 2 mld zł. Zatrudniają 8,5 tys. osób na etatach. Pod względem zapłaconego podatku zajmują 18. miejsce w Polsce. Obecnie budują 20 nowych jednostek, rocznie remontują około 300.

W ubiegłym roku Remontowa wygrała prestiżowy kontrakt na budowę trzech promów za blisko pół miliarda złotych dla odbiorcy kanadyjskiego. - Nie wygrali niższą ceną, ale jakością i doświadczeniem - podkreśla Czuczman. - Stali się światowym liderem budowy promów z napędem LNG.

1 komentarz:

  1. Czyli w Polsce coś się opłaca jednak, tylko trzeba chcieć

    OdpowiedzUsuń