wtorek, 8 lipca 2014

Czym zajada się polski świat biznesu i polityki?

Sławna kolacja ministra MSW i szefa NBP kosztowała Narodowy Bank Polski 1435 zł. 
Zacznijmy od początku, czyli od przystawek zimnych:

Rzodkiewki piklowane - co tu dużo pisać, każdy wie rzodkiewki to samo zdrowie. Działa bakteriobójczo, dodaje świeżości w daniach i tej charakterystycznej pikanterii. W Polsce jeszcze bardzo mało znana przekąska, serwują je naprawdę nieliczne restauracje, a w marketach choć całe półki uginają się pod wszelkiego rodzaju marynatami, to rzodkiewki w zalewie octowej nie znajdziemy. Za to możemy w domu sami bardzo łatwo przyrządzić ten przysmak.

Gotowana ośmiornica sous-vide z przegrzebkiem podana z oliwą extra virgin, czosnkiem, wędzoną czerwoną papryką, szafranem i świeżo siekaną kolendrą. Danie, które „mówi” : Jestem wyrafinowaną kombinacją bogactwa witamin, białka, omega-3 i antyoksydantów chroniących przed nowotworami… Nie sądziłem, że danie może brzmieć tak zdrowo.


                                                  fot. zarciebezspinki.blospot.com
Grillowany kozi ser ze szparagami - Wzorcowy przykład na zdrowe danie. Kozi ser zawiera dużo mniej laktozy niż produkty z mleka krowiego przez co jest dużo lepiej przyswajany i nie uczula, a szparagi? O ich walorach smakowych czy zdrowotnych można książki pisać.

Carpaccio z mlecznej jagnięciny z prażonymi kaparami, oliwkami, kawiorem anchois, oliwą truflową i 36-miesięcznym parmezanem.
To danie trafia celnie w moje upodobania smakowe. Dlatego nie dziwię się, że trafiło na stół. Mleczna jagnięcina czyli mięso owiec, które nie przekroczyły 6 tygodnia życia. Danie z tak pięknego kawałka mięsa z dodatkami podkreślającymi, a nie tłumiącymi smak głównego składnika powinien skosztować każdy. Chrupkość prażonych kaparów, ostrość parmezanu czy ten niesamowity zapach trufli …ach…
Carpaccio z matjasa holenderskiego. Przy kolacji tego typu powinien pojawić się klasyk, lecz nie koniecznie w klasycznym wydaniu. Mowa o śledziu tak więc carpaccio z matjasa holenderskiego pojawiło się również na stole.
Takie dania wręcz proszą się o zakropienie czymś mocniejszym. Wino niekoniecznie będzie dobrym połączeniem, dlatego odrobina wódki była idealnym wyborem. Nie dość że oczyści przełyk to jeszcze wspomoże trawienie. Jak wódeczka to oczywiście dobrze schłodzona. Podana w małych kieliszkach powinna miło chłodzić już same palce chwytające za szkło. Miły kontrast z ciepłem jaki wyzwala w organizmie nawet tak niewielka ilość.

Łosoś wędzony dymem z drzew owocowych z zielonym ogórkiem, kremem z kalafiora i wasabi. Chylę czoła przed Szefem Kuchni. Nawet nie trzeba widzieć, żeby wyobrazić sobie paletę barw na talerzu.

Wolno gotowane policzki wołowe z sosem porto, musem z pieczonego buraka, z karmelizowanymi figami. Chyba najbardziej zaniedbywany i niedoceniany kawałek mięsa, który zazwyczaj lądował w salcesonie. Dziś wprowadzony na salony cieszy się uznaniem smakoszy przez co zyskał na popularności.

Na finał tego wywodu lampka wina Château Musar rocznik 2004 niech będzie deserem, który wspomnimy nawet po roku od pamiętnej kolacji. Więcej: diety.wp.pl

3 komentarze:

  1. Ten kozi ser mógłby mi posmakować, ale nie za 700 zł. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy do sławnego juz teraz kubusia Puchatka przyjdzie ktoś zjeść kolacje za taka kwotę.
    Niestety dla przecietnego kowalskiego ceny nie realne i prawie cala swoja wypłatę musiał by przeznaczyć na te lekkie przekąski... smutne

    OdpowiedzUsuń